Maj to miesiąc, w którym śpię najmniej. Rzepak kwitnie, rodziny pęcznieją z dnia na dzień, mateczniki rojowe pojawiają się szybciej, niż zdążysz je wycinać — a do tego trzeba nakładać nadstawki i robić odkłady. U mnie na Ratajach maj to nie „prace w pasiece", to wyścig z pszczołami.
Prace w pasiece w maju sprowadzają się do pięciu rzeczy: regularnych przeglądów, poszerzania gniazda, nakładania nadstawek pod pierwszy miód, kontroli nastroju rojowego i robienia odkładów. To pełnia sezonu — miesiąc, w którym rozstrzyga się, ile miodu zbierzesz i czy rodziny się nie wyroją. Rozkładam każdą z tych prac po kolei.
📌 Z mojej pasieki — w maju przegląd silnej rodziny robi się co 7–9 dni, nie rzadziej. To jedyny rytm, który pozwala wyłapać mateczniki rojowe, zanim rodzina wyfrunie. Maj wybacza wiele, ale nie wybacza spóźnionego przeglądu.
W maju rodzina rozwija się skokowo. Matka czerwi pełną parą, zbieraczki znoszą nektar i pyłek, a w ulu z dnia na dzień ubywa wolnego miejsca. To tempo wymusza rytm pracy: silne rodziny przeglądasz co siedem–dziewięć dni.
Przy każdym przeglądzie sprawdzasz cztery rzeczy: czy matka czerwi równo, czy jest miejsce na czerw i nektar, czy nie ma matecznikow rojowych i jak wygląda zdrowotność rodziny. Jeśli pierwszego, głównego przeglądu jeszcze nie zrobiłeś, maj to absolutnie ostatni moment — rozłożyłem go w osobnym tekście o pierwszym przeglądzie wiosennym. Klasyczne, sprawdzone od pokoleń porady pasieczne na maj zbiera też portal Pasieka24.
Najczęstszy błąd maja to spóźnione poszerzanie. Pszczoły potrzebują miejsca, zanim go zabraknie — nie wtedy, gdy gniazdo już jest zapchane.
Poszerza się, dokładając ramki z węzą i suszem. Węza daje pszczołom pracę i przestrzeń do odbudowy, susz — od razu gotowe komórki na czerw i zapas. Rodzina, która ma gdzie się rozwijać, pracuje spokojnie. Rodzina ściśnięta zaczyna myśleć o rójce. W drugiej połowie maja lepiej trzymać pszczoły w ulu trochę za obszernym niż za ciasnym.
Maj to początek miodobrań. Kwitnie rzepak, kwitną sady, zaczyna się prawdziwy wziątek — i właśnie wtedy nakłada się nadstawki.
Nadstawkę, czyli korpus na miód, daje się rodzinie dostatecznie silnej, by ją obsiadła i ogrzała. Między gniazdem a nadstawką wielu pszczelarzy zakłada kratę odgrodową, żeby matka nie czerwiła w miodni. Pierwszy miód — najczęściej rzepakowy — odbiera się zwykle pod koniec maja, pamiętając, że rzepakowy szybko krystalizuje i nie wolno go przetrzymać w plastrach. Jak nie spóźnić się z tym miodobraniem, rozpisałem w tekście o pożytku rzepakowym.
Druga połowa maja to szczyt sezonu rojowego. Silna rodzina, ciasne gniazdo i kilka dni nielotnej pogody — i nastrój rojowy gotowy.
Dlatego przy każdym majowym przeglądzie szukasz matecznikow rojowych na brzegach i dołach ramek. Znalezione wycinasz — to działanie doraźne, kupujące czas. Nastrój rozładowuje się naprawdę dopiero poszerzaniem gniazda, odebraniem czerwiu do odkładu i młodą matką. Wyrojona rodzina traci połowę pszczół i tegoroczny miód, więc w maju nastrój rojowy to wróg numer jeden.
Maj to najlepszy moment na odkłady. Rodziny są silne, jest z czego brać czerw i pszczoły, a młoda rodzina ma jeszcze przed sobą cały sezon na rozwój.
Odkład robisz, odbierając silnej rodzinie kilka ramek z czerwiem krytym i obsiadającymi je pszczołami. To dwa cele naraz: powstaje nowa rodzina, a macierzystą osłabiasz dokładnie tam, gdzie tkwi ryzyko rójki. Maj to też pełnia sezonu hodowli matek — ciepło i obfity pożytek sprzyjają wychowowi dobrych królowych. Jak prowadzić to w małej pasiece, opisałem w tekście o hodowli matek pszczelich, a samo łączenie i dzielenie rodzin — w poradniku o łączeniu rodzin pszczelich.
Po latach widzę w maju te same potknięcia. Zbyt rzadkie przeglądy — rójka ucieka między jednym a drugim. Spóźnione poszerzanie gniazda — pszczoły wpadają w nastrój rojowy z ciasnoty. Nakładanie nadstawki na słabą rodzinę, która jej nie obsiądzie i tylko wychłodzi gniazdo. Przetrzymanie miodu rzepakowego w plastrach, aż skrystalizuje. I najczęstszy błąd — potraktowanie maja jak zwykłego miesiąca. Maj to pełnia sezonu: to, co zrobisz teraz, zbierzesz w lipcu albo stracisz w czerwcu.
W maju do zrobienia jest pięć rzeczy: regularne przeglądy co 7–9 dni, poszerzanie gniazda ramkami z węzą i suszem, nakładanie nadstawek pod pierwszy miód, kontrola nastroju rojowego z wycinaniem mateczników oraz robienie odkładów. Maj to pełnia sezonu — najbardziej pracowity miesiąc w całym roku pszczelarskim.
Silne rodziny przegląda się w maju co siedem–dziewięć dni. Taki rytm pozwala wyłapać mateczniki rojowe, zanim zostaną zasklepione i rodzina się wyroi. Rzadszy przegląd, co dwa tygodnie, w szczycie sezonu rojowego jest już za rzadki — rójka zdąży uciec między jedną a drugą wizytą przy ulu.
Nadstawkę nakłada się, gdy rodzina jest na tyle silna, by obsiąść i ogrzać dodatkowy korpus, a w gnieździe zaczyna brakować miejsca na nektar — zwykle przypada to na maj, wraz z początkiem obfitego wziątku. Na słabą rodzinę nadstawki się nie zakłada, bo jej nie wykorzysta i tylko wychłodzi gniazdo.
Przeglądaj silne rodziny co 7–9 dni i wycinaj mateczniki rojowe. To jednak działanie doraźne — nastrój rojowy rozładowują dopiero poszerzanie gniazda, odebranie czerwiu do odkładu i młoda matka. Druga połowa maja to szczyt sezonu rojowego, więc właśnie wtedy kontrola jest najważniejsza.
Tak, maj to najlepszy moment na odkłady. Rodziny są już silne, jest z czego pobrać czerw i pszczoły, a nowo utworzona rodzina ma przed sobą cały sezon na rozwój. Odkład jednocześnie tworzy nową rodzinę i osłabia macierzystą tam, gdzie tkwi ryzyko rójki — rozwiązuje więc dwa problemy naraz.
Pierwsze miodobranie w większości pasiek przypada na koniec maja — najczęściej jest to miód rzepakowy. Rzepakowy trzeba odebrać w porę, bo szybko krystalizuje i przetrzymany w plastrach stężeje, co bardzo utrudnia wirowanie. Miód odbiera się dojrzały, w znacznej części zasklepiony przez pszczoły.
Zwykle nie. W maju trwa obfity wziątek i rodziny same zdobywają dość pokarmu. Podkarmianie w tym czasie może wręcz zaszkodzić — syrop trafia do miodni i zafałszowuje miód. Wyjątkiem są bardzo słabe rodziny albo długie załamanie pogody, które na wiele dni odcina pszczoły od pożytku.
Maj to miesiąc, który robi sezon. Pięć prac — przeglądy, poszerzanie, nadstawki, kontrola rójki, odkłady — splata się w jeden ciąg, a każda z nich wpływa na to, ile miodu zbierzesz i ile rodzin dotrwa do jesieni. Klucz to rytm: regularny przegląd co tydzień i reagowanie, zanim problem urośnie.
Jeśli dopiero zaczynasz i chcesz poukładać cały rok pracy przy ulach, podstawy zebrałem w przewodniku pszczelarstwo dla początkujących. A pełnię sezonu — przeglądy, odkłady, kontrolę rójki — ćwiczymy z rękami w ulu na kursie stacjonarnym w Wąchocku.