Czerwcowe popołudnie, gdzieś koło 2019 roku. Usłyszałem to, zanim zobaczyłem — narastający, gardłowy szum, jakiego nie da się pomylić z niczym innym. Z jednego z uli na Ratajach wylewała się chmura pszczół. Kwadrans później rój wisiał osiem metrów nad ziemią w koronie lipy, poza moim zasięgiem. Straciłem połowę rodziny i jej tegoroczny miód, bo odpuściłem sobie jeden przegląd. Rójka nie wybacza spóźnialstwa.
Najkrótsza odpowiedź, zanim wejdę w szczegóły. Rójka pszczół to naturalne rozmnażanie rodziny — stara matka odlatuje z połową pszczół, żeby założyć nowe gniazdo. Rozpoznasz ją po matecznikach rojowych na ramkach i „brodzie" pszczół na przedniej ścianie ula. Zapobiegniesz jej regularnymi przeglądami co 7–9 dni, poszerzaniem gniazda i odbieraniem czerwiu do odkładu. Poniżej rozkładam każdy z tych kroków.
📌 Z mojej pasieki — w sezonie rojowym, od maja do końca czerwca, przegląd silnej rodziny co 7–9 dni to nie przesada. To jedyny rytm, który pozwala wyłapać mateczniki rojowe, zanim zostaną zasklepione. Raz na dwa tygodnie to już za rzadko — rójka zdąży uciec między przeglądami.
Rójka to nie choroba ani błąd. To naturalny sposób, w jaki rodzina pszczela się rozmnaża — jedna rodzina staje się dwiema. Stara matka wraz z mniej więcej połową robotnic opuszcza ul i szuka nowego domu. W starym gnieździe zostaje czerw, zapas oraz mateczniki, z których wygryzie się młoda matka.
Dla pszczół to sukces. Dla pszczelarza — strata: wyrojona rodzina traci połowę siły i praktycznie cały tegoroczny zbiór miodu. Dlatego warto rozumieć, co popycha rodzinę w nastrój rojowy. Najczęstsze przyczyny:
Rójki przypadają u nas głównie na maj i czerwiec — wtedy rodziny osiągają szczyt siły. Przy ciepłej wiośnie zdarzają się już pod koniec kwietnia, sporadycznie nawet w lipcu.
Rójkę da się przewidzieć. Rodzina nie wyrojają się z dnia na dzień — przygotowuje się do tego tygodniami i zostawia wyraźne ślady.
Pierwszy sygnał to miseczki matecznikowe — małe, woskowe kubeczki na brzegach i dole ramek. Same w sobie nie przesądzają o niczym, pszczoły budują je „na zapas". Ale gdy zobaczysz w nich jajeczko albo larwę zalaną mleczkiem, to już jest matecznik rojowy i zegar zaczął tykać. Od zasklepienia pierwszego matecznika do wyjścia roju mija zwykle kilka dni.
Inne objawy, które potwierdzają nastrój rojowy:
Prosty wskaźnik z przeglądu: jeśli czerwiu otwartego jest wyraźnie mniej niż zasklepionego, matka zwalnia z czerwieniem — a to znak, że szykuje się do lotu. Mateczniki najłatwiej przeoczyć na dolnych krawędziach ramek, więc każdą ramkę z gniazda trzeba wyjąć i obejrzeć z obu stron. Pomaga w tym wprawa w systematycznym przeglądaniu ramek.
Nastroju rojowego nie da się „wyłączyć" jednym ruchem. Można go za to skutecznie rozładować, jeśli zadziała się odpowiednio wcześnie. Pięć metod, których używam w swojej pasiece:
1. Regularne przeglądy. Podstawa wszystkiego. Od maja do końca czerwca przeglądaj silne rodziny co 7–9 dni i wycinaj znalezione mateczniki rojowe. To metoda doraźna — samo wycinanie nastroju nie likwiduje, ale kupuje czas do kolejnego kroku. Pierwsze braki i nadmiary wyłapiesz już przy przeglądzie wiosennym.
2. Poszerzanie gniazda. Daj pszczołom przestrzeń, zanim jej zabraknie. Dokładaj ramki z węzą i suszem, w odpowiednim momencie nakładaj nadstawkę. Rodzina, która ma gdzie czerwić i magazynować nektar, rzadziej myśli o rójce.
3. Odkład. Najskuteczniejsza metoda. Odbierasz silnej rodzinie kilka ramek z czerwiem krytym i pszczołami, i tworzysz z nich nową rodzinę. Osłabiasz rodzinę macierzystą dokładnie tam, gdzie tkwi problem — w nadmiarze pszczół i czerwiu. Przy okazji powiększasz pasiekę.
4. Wymiana matki. Młoda matka z mocnym feromonem znacznie słabiej skłania rodzinę do rójki. Wymieniaj matki co rok lub dwa — własnego chowu albo z hodowli matek pszczelich.
5. Wentylacja i zacienienie. Zadbaj o przewiew i osłoń ule przed pełnym słońcem w upały. Chłodniejszy, dobrze wentylowany ul rzadziej wpada w nastrój rojowy.
Żadna z tych metod osobno nie daje gwarancji. Działa dopiero ich połączenie — przeglądy wyłapują problem, a poszerzanie, odkład i młoda matka go rozładowują.
Mimo wszystko rój wyszedł. Bez paniki — przez pierwsze godziny sytuacja jest do uratowania.
Rój rzadko odlatuje od razu daleko. Najpierw osiada gdzieś w pobliżu — na gałęzi, krzaku, płocie — i wisi zbitym gronem, czasem kilka godzin. W tym czasie pszczoły-zwiadowczynie szukają docelowego miejsca na gniazdo. To Twoje okno czasowe.
Jeśli rój wisi nisko i w zasięgu: podstaw pod niego rojnicę albo karton, a następnie energicznym ruchem strząśnij grono lub zmieć je miękką zmiotką. Najważniejsza jest matka — jeśli trafi do pojemnika, reszta pszczół sama do niej dołączy. Pojemnik z rojem zostaw w cieniu do wieczora, a po zmroku, gdy wszystkie pszczoły się zbiorą, przesyp rój do przygotowanego ula z ramkami węzy i suszu.
Jeśli rój osiadł wysoko albo w trudnym miejscu — odpuść, zdrowie jest ważniejsze. Lepiej stracić rój niż spaść z drabiny. Warto za to znać numer do lokalnego koła pszczelarskiego; Polski Związek Pszczelarski zrzesza koła w całym kraju i to często one odbierają zgłoszenia o rojach.
Jest jeszcze wątek prawny. Zgodnie z Kodeksem cywilnym rój, który opuścił ul, pozostaje własnością pszczelarza tylko przez trzy dni — jeśli w tym czasie go nie odszuka, a rój zajmie cudzy ul lub osiądzie na cudzym gruncie, pszczelarz traci do niego prawo. Goniąc rój po cudzych działkach, masz obowiązek naprawić ewentualne szkody.
Rodzina po wyjściu pierwaka jest osłabiona, ale nie stracona. Został w niej czerw i mateczniki, z których lada dzień wygryzie się młoda matka.
Tu trzeba podjąć decyzję. Jeśli zależy Ci na sile rodziny, zostaw w niej tylko jeden, najładniejszy matecznik, a pozostałe wytnij. Inaczej z kolejnych mateczników wyjdą podrójki — drugaki — i rodzina będzie się roić dalej, aż zostanie garstka pszczół. Po wygryzieniu młoda matka musi się jeszcze unasienić, więc przerwa w czerwieniu potrwa około dwóch–trzech tygodni.
Osłabioną rodzinę można też wzmocnić albo połączyć ze słabszą — opisałem to w osobnym poradniku o łączeniu rodzin pszczelich.
Rójka to naturalny sposób rozmnażania rodziny pszczelej. Stara matka opuszcza ul wraz z mniej więcej połową robotnic, żeby założyć nowe gniazdo, a w starym ulu zostaje czerw i mateczniki, z których wygryza się młoda matka. Dla pszczół to sukces biologiczny, dla pszczelarza — strata połowy rodziny i tegorocznego miodu.
W Polsce rójki przypadają głównie na maj i czerwiec, gdy rodziny osiągają szczyt siły. Przy ciepłej wiośnie zdarzają się już pod koniec kwietnia, a sporadycznie nawet w lipcu. Rój wychodzi zwykle w ciepłe, bezwietrzne południe, najczęściej w ciągu kilku dni od zasklepienia pierwszego matecznika rojowego.
Najważniejszy sygnał to mateczniki rojowe z jajeczkiem lub larwą na brzegach ramek. Towarzyszą im inne objawy: „broda" pszczół na przedniej ścianie ula, mniej lotów mimo dobrego pożytku, ograniczone czerwienie matki oraz rosnące buczenie z ula. Dwa lub trzy objawy naraz to pewny nastrój rojowy.
Skuteczne jest połączenie kilku metod: przeglądy co 7–9 dni z wycinaniem mateczników rojowych, poszerzanie gniazda ramkami i nadstawką, tworzenie odkładów odbierających czerw, wymiana starej matki na młodą oraz dobra wentylacja i zacienienie uli. Sam odkład jest najskuteczniejszy, bo usuwa przyczynę — nadmiar pszczół i czerwiu.
Rój zwykle osiada w pobliżu i wisi gronem przez kilka godzin. Jeśli jest nisko, podstaw rojnicę lub karton i strząśnij do niego pszczoły — kluczowe jest, by trafiła tam matka. Pojemnik zostaw w cieniu, a po zmroku przesyp rój do ula z węzą. Jeśli rój wisi wysoko, lepiej go odpuścić niż ryzykować upadek.
Tak, jeśli jej pomożesz. Po wyjściu roju zostaje czerw i mateczniki. Zostaw jeden, najlepszy matecznik, a resztę wytnij — inaczej rodzina wyda kolejne podrójki i nadmiernie się osłabi. Młoda matka po wygryzieniu potrzebuje około dwóch–trzech tygodni na unasienienie i rozpoczęcie czerwienia.
Rój w locie i świeżo osiadły jest zwykle łagodny — pszczoły są najedzone miodem i skupione na ochronie matki, nie na obronie gniazda. Nie należy go jednak drażnić ani strząsać samodzielnie bez doświadczenia. Osoby postronne powinny ominąć rój i powiadomić lokalne koło pszczelarskie.
Rójka pszczół to naturalny instynkt, którego nie wykorzenisz — możesz go za to okiełznać. Cały sekret tkwi w rytmie: przeglądy co 7–9 dni od maja do końca czerwca, poszerzanie gniazda, zanim zrobi się ciasno, i odkład, gdy rodzina robi się za silna. Mój rój z lipy nauczył mnie, że jeden pominięty przegląd potrafi kosztować połowę rodziny i cały tegoroczny miód.
Jeśli dopiero układasz sobie pierwszy sezon, podstawy ogarniania pasieki zebrałem w przewodniku jak zostać pszczelarzem. A pełną obsługę rodziny w nastroju rojowym — z mateczniakami i odkładem w ręku — ćwiczymy na kursie stacjonarnym w Wąchocku.