Najsilniejsza rodzina w mojej pasiece — sezon 2018, ul numer cztery, miodu z niej najwięcej w całej pasiece. We wrześniu wyglądała jak okaz zdrowia. W marcu otworzyłem ją i znalazłem garść martwych pszczół na dnie. Zlekceważyłem warrozę: leczyłem za późno i za słabo. Tamta zima nauczyła mnie, że choroby pszczół nie wybierają słabych rodzin — wybierają nieuważnych pszczelarzy.
Choroby pszczół dzielą się na kilka grup: pasożytnicze (warroza), bakteryjne (zgnilce), grzybicze (grzybica wapienna i kamienna), wywołane przez pierwotniaki (nosemoza) oraz wirusowe (choroba woreczkowa i wirusy przenoszone przez warrozę). Część jest łagodna i mija sama, część potrafi w jeden sezon wybić pasiekę, a niektóre — jak zgnilec amerykański — są zwalczane z urzędu. Ten przewodnik to przegląd najczęstszych zagrożeń: po czym je poznać i co robić.
⚠️ Uwaga — większości chorób nie leczy się w panice, tylko zapobiega cały rok. Zdrowa, silna rodzina na czystych plastrach sama radzi sobie z patogenami, które rozłożą rodzinę osłabioną. Profilaktyka jest nudna — i właśnie dlatego działa.
Zanim przejdę do konkretnych chorób, kilka sygnałów ogólnych. To one każą Ci przyjrzeć się rodzinie dokładniej.
Pszczoły pełzające przed ulem, niezdolne do lotu. Zdeformowane, skarlałe skrzydła. Martwe pszczoły i wyrzucony czerw na desce wylotowej. Biegunka — brązowe plamy na froncie ula i na ramkach. Osłabienie rodziny, która jeszcze niedawno była silna. Nieprzyjemny zapach z otwartego ula. Pojedynczy objaw nie przesądza o niczym, ale dwa czy trzy naraz to wyraźny sygnał: trzeba szukać przyczyny.
Najwięcej powiedzą Ci dwa miejsca: deska wylotowa i sam czerw. Po desce poznasz, co rodzina wyrzuca z ula. Po czerwiu — czy rozwija się równo. Zwarty, regularny czerw to zdrowa rodzina. Czerw rozstrzelony, z lukami, zapadniętymi lub przedziurawionymi zasklepami, to znak ostrzegawczy. Regularny przegląd wiosenny pszczół to pierwszy moment w sezonie, w którym wyłapiesz większość problemów.
Gdybym miał wskazać jedną chorobę, która zabija polskie pasieki, byłaby to warroza. Wywołuje ją roztocz Varroa destructor — pasożyt wielkości łebka od szpilki, żerujący na czerwiu i na dorosłych pszczołach.
Sam roztocz to nie wszystko. Warroza otwiera drzwi wirusom, przede wszystkim wirusowi zdeformowanych skrzydeł. Stąd jej najbardziej znany objaw: młode pszczoły z pomarszczonymi, bezużytecznymi skrzydłami. Do tego dochodzi osłabienie rodziny w szczycie sezonu, gdy powinna być najsilniejsza, oraz duży osyp roztoczy widoczny na wkładce dennicowej.
Warroza nasila się latem, razem ze wzrostem ilości czerwiu. Rodzina nieleczona zwykle nie dożywa wiosny — i to jest najczęstszy scenariusz strat zimowych pszczół. Leczenie opiera się na substancjach czynnych: kwasie mrówkowym i szczawiowym, amitrazie, tymolu. Klucz to nie sam preparat, lecz moment — najskuteczniej działa się w okresie bezczerwiowym, późną jesienią. Coraz głośniej mówi się też o hodowli pszczół odpornych na tego pasożyta; relacjonowałem to z konferencji Varroaresistenz.
Zgnilec amerykański, nazywany też złośliwym, to najgroźniejsza choroba bakteryjna czerwiu. Wywołuje ją Paenibacillus larvae — bakteria tworząca przetrwalniki, które w sprzęcie i wosku przeżywają dziesiątki lat.
Atakuje czerw zasklepiony. Zasklepy nad chorym czerwiem zapadają się, ciemnieją, bywają przedziurawione. Pod nimi czerw zamienia się w ciągnącą się, kleistą, brązową masę o charakterystycznym, gnilnym zapachu. Klasyczna próba: zapałką dotykasz zamarłej larwy i powoli wyciągasz — jeśli masa ciągnie się w nitkę na kilka centymetrów, to mocny sygnał zgnilca.
Zgnilec amerykański podlega obowiązkowi zgłoszenia. Przy samym podejrzeniu zawiadamiasz powiatowego lekarza weterynarii — dalej decyzje podejmuje urząd. Co dokładnie zmieniła w tym zakresie ustawa o zdrowiu zwierząt z 2026 roku, rozłożyłem w osobnym tekście o zgnilcu amerykańskim. Diagnostyką potwierdzającą zajmują się laboratoria — w Polsce między innymi Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach.
Zgnilec europejski, po staremu kiślica, jest łagodniejszym krewnym zgnilca amerykańskiego. Wywołuje go bakteria Melissococcus plutonius, a infekcji towarzyszy zwykle kilka innych drobnoustrojów.
Różnica jest istotna: zgnilec europejski atakuje czerw młodszy, jeszcze niezasklepiony. Chore larwy zmieniają ułożenie w komórce, żółkną i stają się przejrzyste — przez oskórek widać tchawki i przewód pokarmowy. Choroba uderza najczęściej w maju i czerwcu, gdy rodzina szybko się rozwija. Bywa, że przy poprawie pożytku i wymianie matki rodzina sama wraca do formy, ale zgnilca europejskiego również zgłasza się lekarzowi weterynarii.
Warroza i zgnilce uderzają w czerw. Nosemoza atakuje pszczołę dorosłą. Wywołują ją mikrosporydia — Nosema apis oraz groźniejsza Nosema ceranae — pasożyty jelita środkowego.
Zarażona pszczoła gorzej trawi, słabnie i krócej żyje. W postaci jawnej widać biegunkę: brązowe zacieki na froncie ula i na ramkach, rozdęte odwłoki, pszczoły niezdolne do lotu, pełzające przy wylotku. Nosema ceranae bywa podstępna — potrafi osłabiać rodzinę bez wyraźnej biegunki. Nosemoza nasila się zimą i wczesną wiosną, odwrotnie niż warroza.
Nosemozy nie leczy się antybiotykami. Działa wymiana matki, przesiedlenie rodziny na czyste plastry i ule, dobre zazimowanie oraz wsparcie preparatami ziołowymi. Najważniejsza jest jednak profilaktyka — regularna wymiana plastrów i higiena pasieki, do której wrócę na końcu.
Grzybica wapienna to dziś jedna z częściej spotykanych chorób czerwiu. Wywołuje ją grzyb Ascosphaera apis. Larwy zamierają i twardnieją w białe lub szarawe mumie, które pszczoły wyrzucają przed ul — leżą na desce jak drobne wapienne grudki. Stąd nazwa.
Grzybica kamienna jest rzadsza, ale groźniejsza, bo grzyb z rodzaju Aspergillus bywa niebezpieczny także dla człowieka. Obu grzybicom sprzyja wilgoć, chłód i osłabienie rodziny. Najlepszą obroną jest sucha pasieka, silne rodziny i wymiana plastrów. Szerzej obie choroby opisałem w artykule o grzybicach pszczół.
Choroba woreczkowa to schorzenie wirusowe czerwiu. Zamarła larwa przyjmuje kształt woreczka wypełnionego płynem, z wyraźną segmentacją — i, co istotne diagnostycznie, bez zapachu, który zdradza zgnilce. Zwykle ma łagodny przebieg i ustępuje przy poprawie warunków w rodzinie.
Osobny rozdział to wirusy przenoszone i wzmacniane przez warrozę. Wirus zdeformowanych skrzydeł daje skarlałe skrzydła młodych pszczół. Wirus chronicznego paraliżu, zwany też zarazą pszczelą, objawia się drżeniem oraz czarnymi, wyłysiałymi, błyszczącymi pszczołami odpychanymi od ula. Większość chorób wirusowych nie ma osobnego leczenia: walczy się z nimi, trzymając warrozę w ryzach i utrzymując rodzinę w sile.
Przy każdej z tych chorób wraca ten sam zestaw zasad. To nie przypadek.
Silne rodziny zamiast wielu słabych. Regularna wymiana plastrów, co najmniej 30% rocznie. Sucha, przewiewna pasieka bez zastoju wilgoci. Dezynfekcja sprzętu i niemieszanie ramek między rodzinami bez wyraźnej potrzeby. Kwarantanna nowych pszczół i ostrożność przy kupowaniu odkładów. Monitoring warrozy przez cały sezon, nie tylko jesienią. Żadna z tych rzeczy nie jest spektakularna, ale razem robią różnicę między pasieką, która choruje, a taką, która sobie radzi. Pełny kalendarz higieny zebrałem w przewodniku o profilaktyce chorób pszczół.
Najczęstsze choroby pszczół to warroza (pasożytnicza), zgnilec amerykański i europejski (bakteryjne), nosemoza (wywołana przez mikrosporydia), grzybica wapienna i kamienna oraz choroby wirusowe, w tym choroba woreczkowa. Część atakuje czerw, część dorosłe pszczoły. Najgroźniejsza dla polskich pasiek pozostaje warroza, bo dodatkowo otwiera drogę wirusom.
Sygnały ostrzegawcze to pszczoły pełzające przed ulem i niezdolne do lotu, zdeformowane skrzydła, biegunka w postaci brązowych plam na froncie ula, wyrzucony czerw na desce, nieprzyjemny zapach z ula oraz nagłe osłabienie silnej rodziny. Wiele mówi też wygląd czerwiu — zwarty i regularny świadczy o zdrowiu, rozstrzelony z zapadniętymi zasklepami to znak choroby.
Dla polskich pasiek najgroźniejsza jest warroza. Roztocz Varroa destructor osłabia pszczoły i przenosi wirusy, a rodzina nieleczona lub leczona za późno zwykle nie dożywa wiosny. Najpoważniejszy prawnie jest natomiast zgnilec amerykański — choroba zwalczana z urzędu, przy której decyzje podejmuje powiatowy lekarz weterynarii.
Zgnilec amerykański (złośliwy) atakuje czerw zasklepiony, który zamienia się w ciągnącą, kleistą masę o silnym zapachu — to choroba groźna i trudna do opanowania. Zgnilec europejski (kiślica) uderza w czerw młodszy, niezasklepiony, ma łagodniejszy przebieg i pojawia się głównie wiosną. Oba podlegają obowiązkowi zgłoszenia lekarzowi weterynarii.
Tak — choroby zaraźliwe zwalczane z urzędu, przede wszystkim zgnilec amerykański, trzeba zgłosić powiatowemu lekarzowi weterynarii już przy samym podejrzeniu. Dotyczy to także zgnilca europejskiego. Pozostałych chorób, jak warroza czy nosemoza, nie zgłasza się urzędowo, ale i tak wymagają one zdecydowanej reakcji pszczelarza.
Przy chorobie woreczkowej zamarła larwa przyjmuje kształt woreczka wypełnionego płynem, z wyraźną segmentacją, i nie wydziela zapachu. Zgnilec, zwłaszcza amerykański, daje natomiast ciągnącą się, kleistą masę o charakterystycznym, gnilnym zapachu. Brak zapachu i kształt woreczka to najprostsze rozróżnienie w warunkach pasieki.
Nosemozy nie leczy się antybiotykami. Pomaga wymiana matki, przesiedlenie rodziny na czyste, odkażone plastry i ule, dobre zazimowanie oraz preparaty ziołowe wspierające jelita. Najskuteczniejsza jest profilaktyka: regularna wymiana plastrów, higiena pasieki i utrzymywanie silnych rodzin, które same radzą sobie z infekcją.
Profilaktyka jest wspólna dla większości chorób: silne rodziny zamiast wielu słabych, wymiana co najmniej 30% plastrów rocznie, sucha i przewiewna pasieka, dezynfekcja sprzętu, ostrożność przy kupnie odkładów oraz monitoring warrozy przez cały sezon. Zdrowa, dobrze utrzymana rodzina sama radzi sobie z patogenami, które rozłożą rodzinę osłabioną.
Choroby pszczół to nie kwestia pecha. Warroza, zgnilce, nosemoza, grzybice i wirusy są w środowisku stale — pytanie tylko, czy trafią na rodzinę silną i utrzymywaną w higienie, czy na osłabioną i zaniedbaną. Mój ul numer cztery z 2018 roku nie padł po prostu od warrozy. Padł od tego, że za późno potraktowałem ją poważnie.
Naucz się rozpoznawać objawy, reaguj wcześnie, a choroby zwalczane z urzędu zgłaszaj bez zwłoki. Jeśli dopiero zaczynasz i chcesz poukładać wiedzę o zdrowiu pasieki od podstaw, zajrzyj do przewodnika jak zostać pszczelarzem, a praktyczne rozpoznawanie chorób przy otwartym ulu ćwiczymy na kursie hybrydowym.