🔬 Zdrowie pszczół

Tropilaelaps — nowy roztocz zbliża się do Europy

📅 🔄 Zaktualizowano: 📖 11 min czytania ✍️ 📚 Blog
Pszczelarz trzyma oburącz ramkę z czerwiem nad otwartym ulem i ogląda powierzchnię plastra
Przegląd czerwiu w pasiece

Nagranie ma kilkadziesiąt sekund i wygląda niepozornie: ktoś wyciąga ramkę, zdejmuje zasklep i po plastrze zaczynają biegać drobne, rudawe roztocza. Szybko. Zdecydowanie szybciej niż warroza, do której przywykliśmy.

To materiał opublikowany 26 lipca 2026 przez PHIRA-Science z pasieki w północno-wschodniej Turcji, w rejonie Artvin — kilkanaście kilometrów od granicy z Gruzją. Pasiekę objęto kwarantanną. Tureckie służby weterynaryjne na razie oficjalnie nie potwierdziły gatunku, ale Apimondia uznała sprawę za na tyle poważną, że 14 sierpnia wydała komunikat o wysokim ryzyku rozprzestrzenienia się Tropilaelaps mercedesae w Europie Wschodniej.

Czytam takie doniesienia od dziesięciu sezonów i większość mnie nie rusza. To ruszyło.

⚠️ Nie ma paniki, jest zadanie domoweTropilaelaps nie występuje w Polsce i nikt go tu nie stwierdził. Ale to pasożyt z listy chorób podlegających obowiązkowi rejestracji, a metody, którymi liczysz warrozę, po prostu go nie pokażą. Zobacz, jak wygląda monitorowanie warrozy i gdzie ta metodyka się kończy.

Co się właściwie stało

Turcja nie jest pierwszym przystankiem. Wykrycia w Gruzji odnotowano w 2024 roku, doniesienia z Rosji pochodzą z 2025. Podejrzenia dotyczą też Armenii, Azerbejdżanu i Iranu. Łącznie roztocza z rodzaju Tropilaelaps stwierdzono dotąd w siedemnastu krajach — do niedawna wyłącznie azjatyckich.

Komisja Naukowa Apimondii ds. Zdrowia Pszczół, którą kieruje Fani Hatjina, wskazała kraje wymagające wzmożonej czujności: Ukrainę, Bułgarię, Białoruś, Rumunię, Grecję i Cypr. Polski na tej liście nie ma. Ukraina i Rumunia są i to wystarczy, żeby przestać traktować temat jako egzotykę z drugiego końca świata. Aktualną mapę rozprzestrzeniania prowadzi francuska agencja ANSES.

Włosi zareagowali szybciej niż ktokolwiek — w 2026 uruchomili krajowy plan nadzoru, a ich centrum referencyjne do spraw pszczelarstwa wysłało ludzi na warsztaty diagnostyczne do Kazachstanu 17 i 18 sierpnia. Uczyli się rozpoznawać coś, czego u siebie nie mają. To niezła definicja przygotowania.

U nas o tym cicho.

Czym to się różni od warrozy

Pierwsza rzecz, która myli: rozmiar i kształt. Varroa destructor jest szeroka, spłaszczona, wyraźnie ciemnobrązowa i porusza się ociężale — kto raz ją zobaczył na pszczole, rozpozna ją drugi raz. Tropilaelaps mercedesae to samica długości około 0,96 mm i szerokości 0,55 mm, czyli podłużna zamiast okrągłej, jaśniejsza, rudawoczerwona i naprawdę szybka. Osoba szukająca wzrokiem „takiej brązowej plamki jak warroza" może ją minąć.

CechaVarroa destructorTropilaelaps mercedesae
Kształt i barwaSzersza niż dłuższa, ciemnobrązowaDłuższa niż szersza, rudawa
Wymiary samicyok. 1,1 × 1,6 mmok. 0,96 × 0,55 mm
Żerowanie na dorosłych pszczołachTakNie
Faza foretyczna (na pszczole)Dni do tygodni1–2 dni
Przeżycie bez czerwiuTygodnieOkoło 2 dni

Ostatnia linijka tabeli jest najważniejsza w całym tekście i wrócę do niej za chwilę, bo to jednocześnie największa słabość tego pasożyta i powód, dla którego jest tak groźny.

Porównanie sylwetek w tej samej skali — po lewej wydłużony Tropilaelaps mercedesae, po prawej znacznie szersza Varroa destructor, skalówka 1 mm

Obie samice w tej samej skali. Tropilaelaps ma około 1,0 × 0,55 mm i jest dłuższy niż szerszy; warroza 1,2 × 1,7 mm — szersza niż dłuższa i o kilka razy większej powierzchni. Ilustracja: sylwetki odwzorowane w skali według wymiarów podawanych w literaturze.

Dlaczego jest groźniejszy

Tropilaelaps nie potrafi żywić się dorosłą pszczołą. Całe jego życie kręci się wokół czerwiu: rozwój w zasklepionej komórce trwa około ośmiu dni, po wygryzieniu pszczoły roztocz spędza na niej ledwie dobę lub dwie i wchodzi do kolejnej komórki. Ponad 95 procent samic zdąży się w tym czasie ponownie skopulować i złożyć jaja.

Efekt jest arytmetyczny. Krótszy cykl przy tej samej ilości czerwiu oznacza szybszy przyrost populacji niż u warrozy. W rodzinach zasiedlonych jednocześnie przez oba gatunki Tropilaelaps rozmnaża się skuteczniej i po prostu wypiera warrozę. Nie współistnieje — wygrywa.

Rodzina, która przy warrozie miałaby jeszcze dwa sezony na diagnozę i reakcję, przy tym roztoczu ma tygodnie.

Jak wygląda porażona rodzina

Objawy są boleśnie podobne do zaawansowanej warrozy i to jest właśnie problem — pierwsze przypadki w nowym kraju zwykle bierze się za coś, co się już zna. Zdeformowane skrzydła, skrócone odwłoki, pszczoły z uszkodzonymi odnóżami wypełzające przed wylotek. Czerw rozstrzelony, zasklepy podziurawione albo zapadnięte, martwe poczwarki w komórkach, nieprzyjemny zapach z gniazda. Przy silnej inwazji rodzina się rozpada.

Różnica leży w tempie i w tym, gdzie znajdziesz sprawcę. Warrozę zobaczysz na dorosłych pszczołach i na dennicy. Tropilaelapsa — praktycznie tylko w czerwiu i na plastrach, i to przez moment, bo ucieka przed światłem szybciej, niż zdążysz ustawić ostrość w telefonie.

Jeżeli chcesz odświeżyć, co odróżnia poszczególne jednostki chorobowe, mam osobny przegląd chorób pszczółTropilaelaps jeszcze się tam nie znalazł, bo do tej pory nie było po co.

Przedpoczwarki pszczoły miodnej wyjęte z komórek, na nich rudobrązowe roztocze Tropilaelaps, w rogu zdeformowana poczwarka

Tak to wygląda po odsklepieniu: roztocze siedzą wprost na przedpoczwarkach, po kilka na jednej. W lewym górnym rogu poczwarka, która nie dokończyła rozwoju. Fot. Denis Anderson, CSIRO, CC BY 3.0.

Czego monitoring warrozy nie pokaże

Tu dochodzimy do rzeczy, którą warto zapamiętać, nawet jeśli reszta tekstu uleci. Smyw alkoholowy, cukier puder, test CO₂ — wszystkie te metody liczą roztocza siedzące na dorosłych pszczołach. Tropilaelaps jest tam przez jeden, maksymalnie dwa dni z całego cyklu. Możesz zrobić bezbłędny smyw z 300 pszczół, dostać zero i mieć rodzinę zjadaną od środka.

Co działa:

  • Otwieranie zasklepionego czerwiu — odsklepiacz albo widelec, systematycznie, kilkadziesiąt komórek z różnych miejsc plastra. To podstawowa metoda diagnostyczna zalecana przez Światową Organizację Zdrowia Zwierząt.
  • Metoda wstrząsowa — plaster z czerwiem uderza się o białą tackę, roztocza wypadają z komórek i widać je na jasnym tle.
  • Wkładka denna — działa, ale traktuj ją jako sygnał, nie jako wynik. Osyp trzeba obejrzeć pod lupą, bo to nie ten kaliber co warroza.

Przy okazji: wprawa w przeglądaniu osypu przydaje się i tak przy rozpoznawaniu i leczeniu warrozy. Umiejętność patrzenia na denko to najtańszy sprzęt diagnostyczny, jaki masz w pasiece.

Co mówi prawo

W Unii Tropilaelaps to choroba z wykazu w rozporządzeniu (UE) 2016/429, przypisana w rozporządzeniu wykonawczym (UE) 2018/1882 do kategorii D+E. W praktyce oznacza to obowiązek nadzoru oraz środki ograniczające przemieszczanie zwierząt i produktów.

W Polsce działa to tak: załącznik nr 2 do ustawy z 11 marca 2004 o ochronie zdrowia zwierząt wymienia z chorób pszczelich wyłącznie zgnilca amerykańskiego, zwalczanego z urzędu. Załącznik nr 3, czyli choroby podlegające obowiązkowi rejestracji, obejmuje pięć pozycji: zgnilca europejskiego, warrozę, akariozę, małego chrząszcza ulowego oraz właśnie roztocza Tropilaelaps.

Rejestracja nie brzmi groźnie, ale konsekwencja jest prosta. Podejrzewasz — dzwonisz do powiatowego lekarza weterynarii. Nie do kolegi z koła, nie na grupę na Facebooku. Do inspekcji. Materiał do badania trafia do laboratorium, a oznaczeniem gatunku roztocza zajmuje się między innymi Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach.

Siedem rzeczy do zrobienia w tym sezonie

Żadna z nich nie kosztuje więcej niż godzinę i odrobinę uwagi.

  • Obejrzyj zdjęcia obu roztoczy — obok siebie, na jednym ekranie, aż zapamiętasz proporcje. Podłużny i rudy kontra szeroki i brązowy.
  • Odsklepiaj czerw przy przeglądach — kilkadziesiąt komórek, nie dwie. To i tak przydaje się przy ocenie zdrowotności rodziny.
  • Nie kupuj matek ani odkładów z niepewnego źródła, szczególnie spoza kraju. Import matek to droga numer jeden dla pasożytów przenoszonych na czerwiu.
  • Pytaj o pochodzenie przy każdym zakupie rodzin. Sprzedający, który nie umie odpowiedzieć, właśnie odpowiedział.
  • Zapisz numer do powiatowego lekarza weterynarii w telefonie. Serio. W momencie, gdy będzie potrzebny, nie będziesz go szukał na stronie powiatu.
  • Trzymaj higienę pasieki — sprzęt, plastry i ramki wędrujące między rodzinami. Zasady są te same co przy profilaktyce chorób pszczół, tylko stawka wyższa.
  • Nie diagnozuj samodzielnie z Internetu — jeśli coś biega po plastrze i nie wygląda jak warroza, to zadanie dla inspekcji, nie dla lupy i intuicji.

Jedyna dobra wiadomość

Pamiętasz podkreśloną linijkę w tabeli? Roztocz ginie po około dwóch dniach bez dostępu do czerwiu. To znaczy, że przerwa w czerwieniu — izolacja matki, sztuczny rój, świeży odkład bez czerwiu — uderza w niego znacznie mocniej niż w warrozę, która potrafi przetrwać tygodnie na dorosłych pszczołach.

Badania opublikowane w Scientific Reports w 2024 roku pokazały, że połączenie metod hodowlanych z zabiegiem chemicznym daje najlepszy efekt, a substancje znane nam z walki z warrozą — amitraz, kwas mrówkowy — w tych warunkach działały. Czyli warsztat, który polski pszczelarz już ma: kwasy, izolatory, praca na przerwie w czerwieniu, nie idzie do kosza.

Zmienia się tylko to, czego szukamy i gdzie patrzymy.

Czego jeszcze nie wiemy

Rzetelnie: gatunek z tureckiego nagrania nie został oficjalnie potwierdzony przez służby weterynaryjne. Apimondia mówi o wysokim ryzyku, nie o stwierdzonym ognisku w Europie. Nie wiadomo też, jak Tropilaelaps mercedesae zniesie zimę w klimacie umiarkowanym — dotychczasowe wykrycia pochodzą głównie ze stref cieplejszych, a rodzina bez czerwiu przez kilka miesięcy to dla niego wyrok.

Możliwe więc, że nasza świętokrzyska zima okaże się lepszą barierą niż wszystko, co wypisałem wyżej. Możliwe też, że nie. Na tym etapie różnica między pasieką przygotowaną a nieprzygotowaną sprowadza się do jednego: czy pszczelarz w ogóle wie, czego szuka.

Jeżeli chcesz przerobić diagnostykę chorób i przeglądy na konkretnych przykładach, a nie na zdjęciach z sieci — zapraszam na kurs online.

FAQ

Czy Tropilaelaps występuje już w Polsce?

Nie. Do września 2026 roztocza z rodzaju Tropilaelaps nie stwierdzono w Polsce ani w żadnym kraju Unii Europejskiej. Najbliższe udokumentowane wykrycia to Gruzja w 2024 roku i Rosja w 2025, a lipcowe doniesienie z północno-wschodniej Turcji czeka na oficjalne potwierdzenie tureckich służb weterynaryjnych.

Czym Tropilaelaps różni się wyglądem od warrozy?

Samica Tropilaelaps mercedesae mierzy około 0,96 mm długości i 0,55 mm szerokości, jest więc podłużna, jaśniejsza i rudawoczerwona. Varroa destructor ma około 1,1 na 1,6 mm, jest szersza niż dłuższa i ciemnobrązowa. Różni je też zachowanie — Tropilaelaps porusza się wyraźnie szybciej i ucieka przed światłem.

Czy testy cukrem pudrem wykryją Tropilaelaps?

Nie w sposób, na którym można polegać. Ten roztocz spędza na dorosłej pszczole tylko jeden do dwóch dni z całego cyklu, więc metody liczące porażenie pszczół dorosłych — cukier puder, smyw alkoholowy, test CO₂ — dają fałszywie ujemne wyniki. Diagnostyka opiera się na otwieraniu zasklepionego czerwiu.

Czy Tropilaelaps podlega w Polsce obowiązkowi zgłoszenia?

Tak. Roztocz Tropilaelaps znajduje się w załączniku nr 3 do ustawy z 11 marca 2004 o ochronie zdrowia zwierząt, czyli wśród chorób podlegających obowiązkowi rejestracji, razem ze zgnilcem europejskim, warrozą, akariozą i małym chrząszczem ulowym. Podejrzenie zgłasza się powiatowemu lekarzowi weterynarii.

Czy leki stosowane na warrozę działają na Tropilaelaps?

Częściowo. Badania opublikowane w Scientific Reports w 2024 roku wykazały skuteczność substancji znanych z leczenia warrozy, w tym amitrazu i kwasu mrówkowego, ale wyłącznie w połączeniu z metodami hodowlanymi. Sam zabieg chemiczny nie wystarcza przy tak krótkim cyklu rozwojowym pasożyta.

Dlaczego przerwa w czerwieniu działa na Tropilaelaps lepiej niż na warrozę?

Ponieważ ten roztocz nie potrafi żywić się dorosłymi pszczołami i ginie po około dwóch dniach bez dostępu do czerwiu. Warroza w tych samych warunkach przeżywa tygodnie. Izolacja matki, sztuczny rój lub odkład bez czerwiu przerywają cykl rozwojowy Tropilaelaps znacznie skuteczniej.

Jak Tropilaelaps mógłby trafić do Polski?

Najbardziej prawdopodobną drogą jest handel — import matek pszczelich, odkładów i rodzin z regionów, gdzie pasożyt już występuje, a także przewóz używanego sprzętu i plastrów. Roztocz rozwija się w czerwiu, więc przesyłki zawierające czerw albo pszczoły towarzyszące matce są najbardziej ryzykowne.

Co zrobić, gdy podejrzewam Tropilaelaps w swojej pasiece?

Zgłosić podejrzenie powiatowemu lekarzowi weterynarii i nie przemieszczać niczego z tej pasieki — ani rodzin, ani plastrów, ani sprzętu. Do czasu badania warto zabezpieczyć próbkę: kilka roztoczy z osypu lub fragment plastra z czerwiem. Oznaczenie gatunku wykonuje laboratorium, nie pszczelarz.