Nagranie ma kilkadziesiąt sekund i wygląda niepozornie: ktoś wyciąga ramkę, zdejmuje zasklep i po plastrze zaczynają biegać drobne, rudawe roztocza. Szybko. Zdecydowanie szybciej niż warroza, do której przywykliśmy.
To materiał opublikowany 26 lipca 2026 przez PHIRA-Science z pasieki w północno-wschodniej Turcji, w rejonie Artvin — kilkanaście kilometrów od granicy z Gruzją. Pasiekę objęto kwarantanną. Tureckie służby weterynaryjne na razie oficjalnie nie potwierdziły gatunku, ale Apimondia uznała sprawę za na tyle poważną, że 14 sierpnia wydała komunikat o wysokim ryzyku rozprzestrzenienia się Tropilaelaps mercedesae w Europie Wschodniej.
Czytam takie doniesienia od dziesięciu sezonów i większość mnie nie rusza. To ruszyło.
⚠️ Nie ma paniki, jest zadanie domowe — Tropilaelaps nie występuje w Polsce i nikt go tu nie stwierdził. Ale to pasożyt z listy chorób podlegających obowiązkowi rejestracji, a metody, którymi liczysz warrozę, po prostu go nie pokażą. Zobacz, jak wygląda monitorowanie warrozy i gdzie ta metodyka się kończy.
Turcja nie jest pierwszym przystankiem. Wykrycia w Gruzji odnotowano w 2024 roku, doniesienia z Rosji pochodzą z 2025. Podejrzenia dotyczą też Armenii, Azerbejdżanu i Iranu. Łącznie roztocza z rodzaju Tropilaelaps stwierdzono dotąd w siedemnastu krajach — do niedawna wyłącznie azjatyckich.
Komisja Naukowa Apimondii ds. Zdrowia Pszczół, którą kieruje Fani Hatjina, wskazała kraje wymagające wzmożonej czujności: Ukrainę, Bułgarię, Białoruś, Rumunię, Grecję i Cypr. Polski na tej liście nie ma. Ukraina i Rumunia są i to wystarczy, żeby przestać traktować temat jako egzotykę z drugiego końca świata. Aktualną mapę rozprzestrzeniania prowadzi francuska agencja ANSES.
Włosi zareagowali szybciej niż ktokolwiek — w 2026 uruchomili krajowy plan nadzoru, a ich centrum referencyjne do spraw pszczelarstwa wysłało ludzi na warsztaty diagnostyczne do Kazachstanu 17 i 18 sierpnia. Uczyli się rozpoznawać coś, czego u siebie nie mają. To niezła definicja przygotowania.
U nas o tym cicho.
Pierwsza rzecz, która myli: rozmiar i kształt. Varroa destructor jest szeroka, spłaszczona, wyraźnie ciemnobrązowa i porusza się ociężale — kto raz ją zobaczył na pszczole, rozpozna ją drugi raz. Tropilaelaps mercedesae to samica długości około 0,96 mm i szerokości 0,55 mm, czyli podłużna zamiast okrągłej, jaśniejsza, rudawoczerwona i naprawdę szybka. Osoba szukająca wzrokiem „takiej brązowej plamki jak warroza" może ją minąć.
| Cecha | Varroa destructor | Tropilaelaps mercedesae |
|---|---|---|
| Kształt i barwa | Szersza niż dłuższa, ciemnobrązowa | Dłuższa niż szersza, rudawa |
| Wymiary samicy | ok. 1,1 × 1,6 mm | ok. 0,96 × 0,55 mm |
| Żerowanie na dorosłych pszczołach | Tak | Nie |
| Faza foretyczna (na pszczole) | Dni do tygodni | 1–2 dni |
| Przeżycie bez czerwiu | Tygodnie | Około 2 dni |
Ostatnia linijka tabeli jest najważniejsza w całym tekście i wrócę do niej za chwilę, bo to jednocześnie największa słabość tego pasożyta i powód, dla którego jest tak groźny.

Tropilaelaps nie potrafi żywić się dorosłą pszczołą. Całe jego życie kręci się wokół czerwiu: rozwój w zasklepionej komórce trwa około ośmiu dni, po wygryzieniu pszczoły roztocz spędza na niej ledwie dobę lub dwie i wchodzi do kolejnej komórki. Ponad 95 procent samic zdąży się w tym czasie ponownie skopulować i złożyć jaja.
Efekt jest arytmetyczny. Krótszy cykl przy tej samej ilości czerwiu oznacza szybszy przyrost populacji niż u warrozy. W rodzinach zasiedlonych jednocześnie przez oba gatunki Tropilaelaps rozmnaża się skuteczniej i po prostu wypiera warrozę. Nie współistnieje — wygrywa.
Rodzina, która przy warrozie miałaby jeszcze dwa sezony na diagnozę i reakcję, przy tym roztoczu ma tygodnie.
Objawy są boleśnie podobne do zaawansowanej warrozy i to jest właśnie problem — pierwsze przypadki w nowym kraju zwykle bierze się za coś, co się już zna. Zdeformowane skrzydła, skrócone odwłoki, pszczoły z uszkodzonymi odnóżami wypełzające przed wylotek. Czerw rozstrzelony, zasklepy podziurawione albo zapadnięte, martwe poczwarki w komórkach, nieprzyjemny zapach z gniazda. Przy silnej inwazji rodzina się rozpada.
Różnica leży w tempie i w tym, gdzie znajdziesz sprawcę. Warrozę zobaczysz na dorosłych pszczołach i na dennicy. Tropilaelapsa — praktycznie tylko w czerwiu i na plastrach, i to przez moment, bo ucieka przed światłem szybciej, niż zdążysz ustawić ostrość w telefonie.
Jeżeli chcesz odświeżyć, co odróżnia poszczególne jednostki chorobowe, mam osobny przegląd chorób pszczół — Tropilaelaps jeszcze się tam nie znalazł, bo do tej pory nie było po co.

Tu dochodzimy do rzeczy, którą warto zapamiętać, nawet jeśli reszta tekstu uleci. Smyw alkoholowy, cukier puder, test CO₂ — wszystkie te metody liczą roztocza siedzące na dorosłych pszczołach. Tropilaelaps jest tam przez jeden, maksymalnie dwa dni z całego cyklu. Możesz zrobić bezbłędny smyw z 300 pszczół, dostać zero i mieć rodzinę zjadaną od środka.
Co działa:
Przy okazji: wprawa w przeglądaniu osypu przydaje się i tak przy rozpoznawaniu i leczeniu warrozy. Umiejętność patrzenia na denko to najtańszy sprzęt diagnostyczny, jaki masz w pasiece.
W Unii Tropilaelaps to choroba z wykazu w rozporządzeniu (UE) 2016/429, przypisana w rozporządzeniu wykonawczym (UE) 2018/1882 do kategorii D+E. W praktyce oznacza to obowiązek nadzoru oraz środki ograniczające przemieszczanie zwierząt i produktów.
W Polsce działa to tak: załącznik nr 2 do ustawy z 11 marca 2004 o ochronie zdrowia zwierząt wymienia z chorób pszczelich wyłącznie zgnilca amerykańskiego, zwalczanego z urzędu. Załącznik nr 3, czyli choroby podlegające obowiązkowi rejestracji, obejmuje pięć pozycji: zgnilca europejskiego, warrozę, akariozę, małego chrząszcza ulowego oraz właśnie roztocza Tropilaelaps.
Rejestracja nie brzmi groźnie, ale konsekwencja jest prosta. Podejrzewasz — dzwonisz do powiatowego lekarza weterynarii. Nie do kolegi z koła, nie na grupę na Facebooku. Do inspekcji. Materiał do badania trafia do laboratorium, a oznaczeniem gatunku roztocza zajmuje się między innymi Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach.
Żadna z nich nie kosztuje więcej niż godzinę i odrobinę uwagi.
Pamiętasz podkreśloną linijkę w tabeli? Roztocz ginie po około dwóch dniach bez dostępu do czerwiu. To znaczy, że przerwa w czerwieniu — izolacja matki, sztuczny rój, świeży odkład bez czerwiu — uderza w niego znacznie mocniej niż w warrozę, która potrafi przetrwać tygodnie na dorosłych pszczołach.
Badania opublikowane w Scientific Reports w 2024 roku pokazały, że połączenie metod hodowlanych z zabiegiem chemicznym daje najlepszy efekt, a substancje znane nam z walki z warrozą — amitraz, kwas mrówkowy — w tych warunkach działały. Czyli warsztat, który polski pszczelarz już ma: kwasy, izolatory, praca na przerwie w czerwieniu, nie idzie do kosza.
Zmienia się tylko to, czego szukamy i gdzie patrzymy.
Rzetelnie: gatunek z tureckiego nagrania nie został oficjalnie potwierdzony przez służby weterynaryjne. Apimondia mówi o wysokim ryzyku, nie o stwierdzonym ognisku w Europie. Nie wiadomo też, jak Tropilaelaps mercedesae zniesie zimę w klimacie umiarkowanym — dotychczasowe wykrycia pochodzą głównie ze stref cieplejszych, a rodzina bez czerwiu przez kilka miesięcy to dla niego wyrok.
Możliwe więc, że nasza świętokrzyska zima okaże się lepszą barierą niż wszystko, co wypisałem wyżej. Możliwe też, że nie. Na tym etapie różnica między pasieką przygotowaną a nieprzygotowaną sprowadza się do jednego: czy pszczelarz w ogóle wie, czego szuka.
Jeżeli chcesz przerobić diagnostykę chorób i przeglądy na konkretnych przykładach, a nie na zdjęciach z sieci — zapraszam na kurs online.
Nie. Do września 2026 roztocza z rodzaju Tropilaelaps nie stwierdzono w Polsce ani w żadnym kraju Unii Europejskiej. Najbliższe udokumentowane wykrycia to Gruzja w 2024 roku i Rosja w 2025, a lipcowe doniesienie z północno-wschodniej Turcji czeka na oficjalne potwierdzenie tureckich służb weterynaryjnych.
Samica Tropilaelaps mercedesae mierzy około 0,96 mm długości i 0,55 mm szerokości, jest więc podłużna, jaśniejsza i rudawoczerwona. Varroa destructor ma około 1,1 na 1,6 mm, jest szersza niż dłuższa i ciemnobrązowa. Różni je też zachowanie — Tropilaelaps porusza się wyraźnie szybciej i ucieka przed światłem.
Nie w sposób, na którym można polegać. Ten roztocz spędza na dorosłej pszczole tylko jeden do dwóch dni z całego cyklu, więc metody liczące porażenie pszczół dorosłych — cukier puder, smyw alkoholowy, test CO₂ — dają fałszywie ujemne wyniki. Diagnostyka opiera się na otwieraniu zasklepionego czerwiu.
Tak. Roztocz Tropilaelaps znajduje się w załączniku nr 3 do ustawy z 11 marca 2004 o ochronie zdrowia zwierząt, czyli wśród chorób podlegających obowiązkowi rejestracji, razem ze zgnilcem europejskim, warrozą, akariozą i małym chrząszczem ulowym. Podejrzenie zgłasza się powiatowemu lekarzowi weterynarii.
Częściowo. Badania opublikowane w Scientific Reports w 2024 roku wykazały skuteczność substancji znanych z leczenia warrozy, w tym amitrazu i kwasu mrówkowego, ale wyłącznie w połączeniu z metodami hodowlanymi. Sam zabieg chemiczny nie wystarcza przy tak krótkim cyklu rozwojowym pasożyta.
Ponieważ ten roztocz nie potrafi żywić się dorosłymi pszczołami i ginie po około dwóch dniach bez dostępu do czerwiu. Warroza w tych samych warunkach przeżywa tygodnie. Izolacja matki, sztuczny rój lub odkład bez czerwiu przerywają cykl rozwojowy Tropilaelaps znacznie skuteczniej.
Najbardziej prawdopodobną drogą jest handel — import matek pszczelich, odkładów i rodzin z regionów, gdzie pasożyt już występuje, a także przewóz używanego sprzętu i plastrów. Roztocz rozwija się w czerwiu, więc przesyłki zawierające czerw albo pszczoły towarzyszące matce są najbardziej ryzykowne.
Zgłosić podejrzenie powiatowemu lekarzowi weterynarii i nie przemieszczać niczego z tej pasieki — ani rodzin, ani plastrów, ani sprzętu. Do czasu badania warto zabezpieczyć próbkę: kilka roztoczy z osypu lub fragment plastra z czerwiem. Oznaczenie gatunku wykonuje laboratorium, nie pszczelarz.